Jak to jest być niesłyszącą mamą słyszącego dziecka? No jak? Normalnie :)

- Ej, Luszka, jak to jest być niesłyszącą mamą? - to pytanie bardzo często pada z ust zarówno moich słyszących znajomych jak i nieznanych mi osób.
- No jak? Normalnie.

Baśka, moja córka słyszy. Jest inteligentną, wrażliwą 13-latką. Nigdy nie wstydziła się tego, że ma przygłuchawą matkę, przy której dość częste są komedie pomyłek przy odczytywaniu mowy z ust ;) A musicie wiedzieć, że przy odczytywaniu mowy z ust trzeba nieźle napracować się oczami, bo u każdej osoby inaczej się poruszają usta. Do zabawnych nieporozumień dochodzi, gdy różnie brzmiące słowa o różnych znaczeniach przy odczytywaniu z ust wyglądają niemal identycznie. Usta ruszają się podobnie, gdy mówisz np.: bułka-półka, groszek-proszek, gazeta-kaseta, pies-piec, mucha-puka, czy brzydkie dupa-kupa, chór-... :P Założę się, że w tym momencie niektórzy z Was wzięli lusterko, by to to sprawdzić :) Widzicie sami jak łatwo z siebie barana zrobić? :) Dlatego moje życie wśród słyszących to życie w stanie wiecznej czujności ;)


Dla mojej córki zamiganie do mnie paru słów w obecności koleżanek nie stanowi powodu do wstydu. W sklepach z własnej inicjatywy powtarza mi co mówią laski przy kasie, bo często tonę w ich potoku słów, gdy proponują mi jakieś karty stałego klienta czy rabaty ;) W sklepach,w  których regularnie robię zakupy w towarzystwie Baśki - już nas znają, dzięki Baśce wiedzą już w jaki sposób się do mnie zwracać. Co za ulga! :)

Także w rozmowach z jej koleżankami często pojawia się temat związany ze sprawami, różnymi problemami osób niesłyszących, dzięki Basi nie jest to dla nich temat tabu. Gdy w "Tańcu z Gwiazdami" występowała moja koleżanka Iwona Cichosz - wszystkie gimnazjalistki jej gorąco kibicowały i mocno przeżywały każdy występ Iwony. Mimo, że Iwona nie zdobyła Kryształowej Kuli - dziewczyny zgodnie stwierdziły, że za zwyciężczynię tego programu i tak uważają Iwonę. I sobie wyobraźcie, że to właśnie od jednej z koleżanek Basi dowiedziałam się o istnieniu ciekawej mangi, w której bohaterką jest niesłysząca laska, która nosi  aparaty słuchowe i ma jeszcze fryzurę podobną do mojej ;) Komiks ten polecam nie tylko młodzieży, ale także rodzicom, nauczycielom, pedagogom szkolnym - może on stanowić ciekawą bazę do rozmów na temat występowania zjawiska nietolerancji w szkole, czy konieczności wzajemnego wspierania się w trudnych chwilach.

W moim byciu niesłyszącą mamą bywają zarówno radosne jak i przykre sytuacje. Tych przykrych na szczęście jest mniej. Nigdy nie doświadczyłam dyskryminacji, czy nieprzyjemnych sytuacji w szkole córki. Nauczyciele zawsze byli wyrozumiali, wiedzą, że nie przychodzę na wywiadówki nie dlatego, że olewam szkolne postępy córki, a dlatego, że i tak nic nie usłyszę na takim zebraniu. Umawiam się z wychowawczynią na spotkania w cztery oczy, albo kontaktujemy się poprzez dziennik elektroniczny (o, jakież to wybawienie!). Jeśli chodzi o rówieśników Baśki to nikt nigdy nie dokuczał jej z powodu słuchowej oryginalności jej matki ;) Ba! Z wieloma koleżankami córki często rozmawiam właśnie przez messengera, dla wielu jestem taka Pani Dobra Rada Online ;)

Rzadko spotykam się z jakimiś ekstremalnie nieprzyjemnymi sytuacjami. Jeśli już to zazwyczaj w gabinetach lekarskich lub urzędach... No, ale nie trzeba być koniecznie nie(do)słyszącym, aby doświadczyć na własnej skórze humorów sfrustrowanych lekarzy czy urzędniczek, prawda? ;) Jeśli trafiam na kogoś wyjątkowo antypatycznego - mówię czy piszę wprost, że nie musi mnie lubić, ale musi odnosić się z szacunkiem. Wprost nie znoszę ludzi, którzy z racji swojego lepszego słuchu uzurpują sobie prawo do narzucania mi swojego widzimisię. Nie znoszę też litości. Jestem chora, gdy rzucam np. w biurze podróży informację "Ładnie proszę, żeby pani do mnie wolno mówiła, bo nie słyszę, odczytuję mowę z ust" a pani zalewa mnie słowami "O, mój Boże, to straszne!...", "Bardzo pani współczuję...", "Pani taka młoda a już nie słyszy..." No wybaczcie, ale takie słowa brzmią dla mnie niemal jak kondolencje ;)



Z czym bywa ciężko?...
Cóż. Życzyłabym sobie i innym niesłyszącym, aby w Polsce na dworcach PKP czy PKS było więcej pisemnych komunikatów o wszelkich zmianach w kursowaniu pociągów czy autobusów. Życzyłabym także, aby słyszący byli bardziej otwarci na pisemne porozumiewanie się z niesłyszącymi. Pamiętam jaki szok przeżyłam, gdy ponad 10 lat temu po raz pierwszy wyjechałam do Anglii i tam nikogo nie dziwiło to, że nie słyszę i po angielsku mogę się tylko pisemnie porozumieć. W naszym poczciwym kraju często mam problem by doprosić się o napisanie na kartce paru słów. Przyznać trzeba, że jednak z roku na rok ta sytuacja bardzo się poprawia :) Pisemna komunikacja to naprawdę fajna rzecz ;)



Nie ukrywam, że strasznie mnie denerwuje, gdy trafiam na kogoś komu się wydaje, że przez to, że nie słyszę jestem intelektualną niedołęgą i życiową ofermą. Ponoć wyglądam na bardzo spokojną i potulną osobę, więc wielu ludzi zdążyłam już wprawić w totalne osłupienie, gdy ostro reagowałam na ich jawny brak szacunku wobec mojej osoby lub przesadne wtrącanie się w moje życie. No cóż, Szok się nazywam, więc wypadałoby czasem poszokować ludzi ;) W tym wyrosła moja córka - wie, że jej matka jest głucha jak pień, ale radzi sobie jak może, orze jak może i się ceni. I uwierzcie mi, nie jestem wyjątkową mamuśką, bo takich matek jak ja jest wiele tylko o tym u nas się nie mówi. Są matki głuche, przygłuche, słabosłyszące, mające implanty ślimakowe bywa im ciężko z porozumiewaniem się ze słyszącymi, ale radzą sobie, pracują, studiują. Są szczęśliwe na swój sposób.
 
Radzę sobie normalnie. Mówię, migam, piszę na kartce, piszę sms-y. Mam prawo jazdy (i jak na razie żadnego wypadku nie spowodowałam, auta jeszcze nie porysowałam), więc córkę i koleżanki wożę tu i tam. Podróżuję po świecie, po angielsku dogadam się wszędzie pisemnie. Jedynie co mnie różni od słyszącej matki - to, że nie rozmawiam przez telefon i nie śpiewam ;) Takie straszne? Jak widać, nie bardzo :)

Głuchota? Niedosłuch? Da się z tym fantem żyć? Da się :)

Jak? Nie pytaj o to osoby słyszącej. Zapytaj o to kogoś, kto z żyje za pan brat z głuchotą lub słuchem nieidealnym ;) I pamiętajcie - nieco inaczej głuchotę postrzega osoba, która jest głucha od urodzenia lub słuch utraciła we wczesnym dzieciństwie, a zupełnie inaczej osoba, która słuch straciła dużo później.


Nie masz pewności co nam nie(do)słyszakom utrudnia odczytywanie mowy z ust? Zrób sobie ściągę z poniższych obrazków ;)

I jeśli czujesz się niezręcznie, bo boisz się, że strzelisz jakąś gafę? Nie przejmuj się, my nie(do)słyszaki mamy takie same obawy ;) Tylko początki są trudne, reszta sama przyjdzie ;) Musimy wzajemnie się oswoić :)








Komentarze

  1. Bardzo fajnie napisane Luszka. Tak lekko zabawnie. Przyjemnie się czyta.
    komiks sobie zapisałam na pulpicie. pracuję w urzędzie wiec na pewno się przyda :)
    pozdrawiam serdecznie
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że spodobał się wpis a komiks będzie miał wartość edukacyjną :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Lusia dla Ciebie to moze normalne ale ja i tak bede podziwiac :) i Ciebie i inne takie mamy nieslyszace :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, pochlebiasz mi :D Ale nie da się zaprzeczyć, że takie słowa to balsam dla duszy :)

      Usuń
  3. Ściąga pomocna! Zapisuję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham ten wpis Luszka!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem postaram się by podobnych wpisów było więcej :) Buziaki!

      Usuń
  5. Joł! Świetny wpis! Podoba mi się Twoje poczucie humoru i chyba dzięki temu że jesteś taka pogodna to jesteś lubiana przez koleżanki Basi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię ludzi z dystansem do siebie i poczuciem humoru;)
    Ściąga przydatna. Mam parę głuchych znajomych - wychowują dwójkę dzieci, oboje pracują i naprawdę świetnie dają sobie radę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz